Rumunia – konnym zaprzęgiem część I

IMG_1338

Podstawa to nie mylić Rumuna z Romem (Cyganem)

Na sam początek krótkiej charakterystyki Rumunii chciałam podkreślić niezmiernie istotny punkt - Rumun to obywatel Rumunii, jak Polak obywatel Polski, określenie podręcznikowe. Gwoli ścisłości Rumuni mają skórę białą, jak my Polacy. Często błędne obiegowe określenie "Rumun", przypinane jest do Cyganów (czy jak powinno się ich nazywać - Romów), których sposób bycia i mentalność odbiega zasadniczo od przeciętnego Rumuna i niestety na samym początku niejako krzywdzi obiegową opinię właściwie o całej Rumunii. Wielka szkoda, bo kraj, jak każdy inny jest wart poznania, a wiem, że owa nieścisłość może temu skutecznie zapobiec. Nie spotkamy w Rumunii masy żebrzących Cyganów (co zazwyczaj 'nie umila' spokojnego zwiedzanie miasta) - dużo pewniejsze, że spotkamy ich u nas, w Polsce. Cyganie zaś, wywodzą się z Azji, z Indii, przez co ich skóra jest charakterystycznie ciemna. W Rumunii natomiast owi Cyganie, jeśli się gdzieś pojawiają, to często zasymilowani i kolorowo ubrani obywatele, którym daleko do odpowiednich im znanych u nas. Kiedy już wyjaśniłam to zagadnienie zapraszam dalej. Mam nadzieję, że przyczyniłam się odrobinę do uświadomienia pewnych faktów kulturowych. Nawet dla mnie na początku przygody z Rumunią nie było to takie oczywiste! 


Podczas wyprawy do Rumunii nie miałam obecnego aparatu Nikona d600, (ale Canona 7d, którego przy okazji nie polecam) z tej uwagi jakość zdjęć jest nieco gorsza. Mam nadzieję jednak, że jest wystarczająco dobra, by przybliżyć na nich ten urokliwy kraj.

Poniżej zamieszczam mapkę, która obrazuje całą przebytą trasę wokół Rumunii.

W tym poście, jako pierwszej części zwiedzania Rumunii, przybliżę kilka pierwszych miejsc, a są to kolejno: miejscowość Satu Mare, skansen w miejscowości Negrești-Oaș , wesoły cmentarz we wsi Sapanta oraz Monastyr w Barsanie.

mapa podróży Rumunia BLOG


RUMUNIA – DLA KOGO POLECANA I ZA CZYM WARTO POJECHAĆ

Dość zasadniczym osobiście dla mnie pytaniem przed każdym wyjazdem jest to, po co tam jechać? Jechać zawsze warto, więc pytanie w wydźwięku może dość ignoranckie, lecz nie o to chodzi. Lepiej zadane to "za czym tam jechać", żeby wiedzieć, iż jedzie się z sensem. Dobrze wiedzieć, czego możemy się spodziewać, co nas tam zdziwi, zniesmaczy i przepięknie urzecze. Dla kogo zatem Rumunia?

Opinia nie może nie być subiektywna. Dużą siłą Rumunii w mojej opinii jest jej 'przaśność'. Siła prostoty widoczna w zabudowie i obejściach domów, szczególnie wsi, krajobrazy i umiłowanie rzemiosła w drewnie. Większe znane miasta nie są zbyt nowoczesne, w rozumieniu nowoczesnej architektury wykończonej w dodatkowo drogich materiałach, ale ich ścisłe zabytkowe centra utrzymane są należycie w swoim duchu. Bez zadęcia. Nastrój podróżowania tam jest bardzo przyjemny. Często minąć można ludzi jadących wozem z końmi, jakby było to zupełnie naturalne (bo po prostu takie jest). Widok ten jednak, powielający się dość często nie przestaje zadziwiać i wpływa bardzo pozytywnie. Wydaje się, że życie tych ludzi biegnie wolniej i spokojniej. Szczególnie mijając ich autem. Bardzo urokliwe były drewniane płotki domów w mijanych wsiach. U nas, do czego muszę się odnieść, niestety one zanikają. Odpychają natomiast betonowe pseudo-płoty z betonowej formy. Strach wyobrazić sobie wygląd tych wsi za 20 lat. Chwalę Rumunów za to, że jakkolwiek, czy za przyczyną biedy, czy jednak za wrodzonym poczuciem ładu, zachowują jednolity wygląd, nie chcąc na siłę odstawać od sąsiadów. Piękne wejściowe bramy, misternie rzeźbione w drewnie przez lokalnych rzemieślników, stoją nadal w niejednej wiosce. Stare i nowe, ale każde piękne, podtrzymujące lokalną stylistykę i charakter miejsca.

Często odrapane budynki w majowym słońcu, ze świeżą zielenią wokół tworzyły miły nastrój. Obecność pasących się na łąkach owiec uprzyjemniała krajobrazy jeszcze bardziej. Było swojsko i bardzo urokliwie. 

Dalsza część opisu przy kolejnych częściach relacji z podróży do Rumunii. 

Do Rumunii warto jechać właśnie po to, żeby zobaczyć siłę prostoty i okalającej ją przyrody, której u nas w kraju jest jednak coraz mniej lub coraz częściej mniej jest terenów bez zabudowy. W Polsce zielone przestrzenie pól i łąk przerywają pojedyncze domy, na działkach niegdyś rolniczych.

Jeszcze garść linków dla zainteresowanych tematem i opisywanymi miejscami:
Oficjalna strona rumuńskiej turystyki o Satu Mare: 
http://www.romaniatourism.com/satu-mare.html
Monastyr Barsana: 
http://www.romanianmonasteries.org/maramures/barsana
Wesoły Cmentarz we wsi Sapanta: 
http://rumunia.lovetotravel.pl/sapanta_-_wesoly_cmentarz_w_rumunii

W miejscowości Satu Mare w centrum stoi niezwykły budynek. Dość brutalny w swojej formie, lecz zarazem bardzo intrygujący. To Pałac Administracji o wieży liczącej 97 metrów. Obok podobny w swej wymowie obiekt to niestety póki co niezidentyfikowany przeze mnie, być może jest częścią Pałacu Administracji. Na pierwszym planie udało się uchwycić kolorowych Cyganów.
Satu mare cyganie
satu mare 2

Plątanina kabli na słupach telekomunikacji - bardzo charakterystyczny element miast rumuńskich. 

satu mare 1

Skansen w Negresti-Oas

skansen 1

DSC_1861

Wesoły cmentarz we wsi Sapanta. Nie byłoby w nim nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nagrobki, a właściwie krzyże nad nimi, utrzymane zostały w wesołej kolorowej stylistyce z malunkami o przeróżnej treści. Wszystko to zapoczątkował w 1935 roku pewien artysta Ioan Stan Patraş. Jego pierwsze dzieło spodobało się miejscowym ludziom i jest kontynuowane do dziś, krzyże stopniowo są odnawiane, całość zaś utrzymana w kolorach z przewagą niebieskiego. Zobaczymy tam nieraz śmieszne, nieraz tragiczne rysunki obrazujące śmierć i życie zmarłego, uzupełnione wierszykami. Miejsce bardzo osobliwe, dalekie do cmentarzy znanych nam w Polsce. Uważam, że wydźwięk miejsca jest bardzo pozytywny. Oswajanie z nieuniknioną jednak śmiercią, pokazujące jakie losy spotkały miejscowych ludzi. 
 
sapanta cmentarz 1

sapanta cmentarz 2

W drodze do monastyru Barsana zajechaliśmy, trochę przez przypadek, do lokalnego rzeźbiarza. Jak widać zajmuje się on wszystkim - począwszy od łyżek i drewnianych łańcuchów wykonywanych z jednego kawałka drewna, poprzez straszne niedźwiedzie (lub niedźwiedzice) i piekielne stwory, aż do imponujących i niezwykle pięknych tradycyjnych lokalnych bram wjazdowych na posesje. Syn staruszka zaprosił nas do siebie, żeby obejrzeć czym się zajmują. Prosił o pomoc w kwestii kontaktów do "rich people in Poland", którym mógłby oferować swoje wyroby. Na sprzedaż był też jego domek, w którym mieszka. Grunt to być obrotnym i korzystać z każdej okazji! 

rzezby 4

rzezby 3

rzezby 2

rzezby 1

Monastyr w Barsanie to niezwykle urokliwe miejsce. Całe założenie zlokalizowane jest na wysokim wzgórzu ze strzelistymi budowlami krytymi rzeźbionym gontem otoczone piękną zielenią. Wstęp na jego teren za symboliczna opłatą. Krzątały się tam zakonnice pielęgnując rośliny oraz niewielka ilość turystów. Upał dawał w kość, choć na zdjęciach tego nie widać.

barsana 5

barsana 2

barsana 3

barsana 1

DSC_1950
Reklamy

4 thoughts on “Rumunia – konnym zaprzęgiem część I

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s