Tenis na śniegu, czyli na rakietach na Turbacz!

Zima wcale nie musi oznaczać, że wszelkie aktywności będą ukrócone. Zama to wielka szansa na nowe aktywności! I nie mówię tu o oczywistych nartach, ale o pieszych wędrówkach po śniegu. Kto jeszcze nie próbował, a chodził po górach tylko w bezśnieżnych okazjach – polecam jako konieczność. Dla uprzyjemnienia brodzenia w śniegu polecam każdemu zakup rakiet śnieżnych, bo dopiero w nich odkryjecie cudowne zjawisko „płynięcia po śniegu”, a żaden lód nie będzie przeszkodą w pięciu się pod górę.

Turbacz na rakietach IKONA

Pewnie usłyszę odburknięcia dezaprobaty od tych, co nie lubią zimy i białego, że to słaba atrakcja łazić tak w zimie, przeziębić się można, lawina spadnie itd., itp. …  Czy jednak ci, co po górach lubią się włóczyć, mogą nie chcieć zrobić tego w zimie? Jeśli tak, to proszę mi o tym powiedzieć w komentarzu. Odkąd pierwszy raz w zimie w góry poszłam z rakietami, mogę namówić na nie każdego, tzn próbuję 🙂 Iść nawet na ten sam szczyt w zimie, to jakby wyrósł tam zupełnie inny świat, pod nogami jest nowy teren a i znane schronisko jakby inaczej wygląda. Zima przykrywa wszystko magicznym kocykiem przeczekania. Lubię ten kocyk…


Dwa tygodnie temu zdarzyło nam się bardzo udane wejście na Turbacz, który zaatakowaliśmy od strony kolejki w Koninkach – kolejki Tobołów. Jeśli mieszkacie w okolicy Krakowa to dojazd tam autem to jakieś 70 km na południe, w zależności od tego którą droga pojedziecie. Wjazd i zjazd kolejką z pojedynczymi krzesełkami to 18 zł (bilet normalny dla turystów, czyli w tym przypadku bez nart). Polecam obrać taki sposób, to na pewno dodatkowa atrakcja, która od razu dodam, wcale nie skraca jakoś trasy przejścia, bo już „na górze” nadal mamy do pokonania jakieś 7 km na szczyt Turbacza. Kolejka działa do 21:00, mamy więc sporo czasu na powrót.

Ci co szczytu Turbacz nie znają od razu go pięknie zareklamuję. Schronisko pod Turbaczem jest bardzo przyjazne. Można tu naturalnie przenocować, ale także dobrze i smacznie zjeść. Jako patentowany łasuch (i zapewne nie osamotniony…), trud wejścia pod górę miło rekompensuje obietnica posilenia się tam. Nieśmiertelny schabowy trzyma formę i smak, to pewniak, w komplecie z szarlotką to już wygrywa podwójnie.

Widok z Turbacza na Tatry jak sami widzicie, jest wspaniały. Czy to z ławek przed schroniskiem, czy z okien stołówki – po prostu to wynagradza wszystko.

http://turbacz.net/

No to grajmy w ten tenis!

O ile do tych co uprawiają nordic walking słyszałam hasła „gdzie wam narty ukradli”, o tyle mając rakiety na śniegu nie ma podobnej obawy. Kijki trekkingowe jednak są ich bardzo przydatnym uzupełnieniem i pomogą Wam zarówno przy wspinaniu się, jak w później przy schodzeniu ze szczytu. Najlepiej zachowują się na śniegu, ale jeśli jest lód to także go w nich pokonacie. Przy naszej wycieczce na Turbacz w wielu miejscach było bardzo ślisko, zamarznięte lodowe ścieżki wyglądały pięknie, ale już przeprawa po nich w samych butach graniczyłaby z głupotą i nierozwagą – jak na łyżwach.

Rakiety śnieżne to w skrócie połączenie mini raków z wielką płetwą. Na lodzie ostre metalowe krawędzie czepiają się lodu, a szeroka ażurowa platforma rozkłada nasz ciężar na większą płaszczyznę, dzięki czemu nie zapadamy się w śniegu, ale też idziemy dużo stabilniej i pewniej – to trzeba podkreślić.  Nie trzeba z wielką uwagą stawiać każdej stopy, bo rakieta właśnie nam pomaga w zachowaniu stabilności na nierównym śniegu.

My byliśmy wyposażeni w rakiety z Decathlonu. Kupione na wyprzedaży jakieś 3 lata temu w nadziei na rozpoczęcie nowej aktywności w czasie zimowym – sprawdziły się znakomicie, a ich zakup opłacił się podwójnie. Inna jakość chodzenia po śniegu. Trzeba jednak pamiętać, że rakiety trochę ważą i zazwyczaj początek szlaku konieczne jest ich wnoszenie w pokrowcu, co przy plecaku i kijkach (o ile używacie) może nieco komplikować. Polecam sprawdzić się w pełnym rynsztunku jeszcze „na sucho” w domu, przed właściwą wyprawą 🙂

Co na trasie na Turbacz?

Szliśmy szlakiem zielonym, przechodzący w szlak czerwony, także rowerowy. Na stronie Schroniska Turbacz napisane o nim:

SZLAK ZIELONY (końcówka szlakiem czerwonym): Koninki – wyciąg Tobołów – Suchora – Obidowiec – schronisko na Turbaczu
(najszybsza droga na Turbacz: wjazd wyciągiem na Tobołów, następnie szlakiem zielonym na Obidowiec i szlakiem czerwonym do schroniska na Turbaczu. Całość zajmuje około 1,45 godziny).

Dzień, piękna słoneczna sobota i 12 st. na plusie. Odwilż. Dziwnym trafem w schronisku i na szlaku nie było wiele ludzi, a warunki i okoliczności przyrody raczej do tego mocno zachęcały. Mimo obawy o brak śniegu, na szczęście był i niesienie rakiet nie było na marne. Trasa szlaku jak już wspominałam to miejscami sporo oblodzeń, zamarzniętych po topnieniu ścieżek. Sam but trekkingowy to trochę za mało, już gumowe nakładki na buty ze ściętymi kolcami dużo dawały. Coraz popularniejsze, do kupienia swego czasu podobno nawet w Biedronce.


 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s